Pomiń polecenia Wstążki
Przeskocz do głównej zawartości
Przeskocz do głównego menu
Nawiguj w górę
Logowanie
 

 1995/1996

 
Inauguracja roku akademickiego 1995/1996
 
Gośćmi inauguracji 90. roku akademickiego byli: dr Józef Oleksy - prezes Rady Ministrów, Adam Struzik - marszałek Senatu RP, prof. Grzegorz Kołodko - wicepremier i minister finansów, prof. Ryszard Czarny - minister edukacji narodowej, prof. Bogusław Liberadzki - minister transportu i gospodarki morskiej, prof. Mirosław Pietrewicz - minister i kierownik Centralnego Urzędu Planowania, Andrzej Szyszko - przewodniczący Rady Warszawy, dr Elżbieta Dżbik wiceprezydent m.st. Warszawy; rektorzy, prorektorzy i dziekani innych uczelni, przedstawiciele korpusu dyplomatycznego, przedstawiciele gospodarki. Obecni byli emerytowani pracownicy Szkoły, absolwenci i byli rektorzy: prof. Kazimierz Romaniuk, prof. Zdzisław Sadowski i prof. Zygmunt Bosiakowski.

Uroczystym momentem inauguracji była immatrykulacja studentów I roku.
Wręczono listy gratulacyjne od rektora i Senatu SGH wybranym absolwentom Uczelni w 50-lecie ich immatrykulacji.
Przed odśpiewaniem GAUDEAMUS ogłoszone zostały nagrody ministra edukacji narodowej. Nagrodę specjalną w 80-lecie urodzin i za całokształt działalności oraz wkład w rozwój nauki i edukacji ekonomicznej otrzymał prof. Maksymilian Pohorille.
 

Przedstawiamy władze akademickie Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie
w roku akademickim 1995/1996
Rektor            prof. Janina Jóźwiak
Prorektorzy  prof. Elżbieta Adamowicz
                        prof. Marek Rocki
                        prof. Krzysztof Rutkowski

Dziekani

prof. Janusz Beksiak - dziekan Kolegium Analiz Ekonomicznych
prof. Janusz Kaliński - dziekan Kolegium Ekonomiczno-Społecznego
prof. Eufemia Teichmann - dziekan Kolegium Gospodarki Światowej
prof. Andrzej Herman - dziekan Kolegium Nauk o Przedsiębiorstwie
prof. Romuald Bauer - dziekan Kolegium Zarządzania i Finansów
prof. Adam Noga - dziekan Studium Podstawowego
prof. Tomasz Szapiro - dziekan Studium Magisterskiego
prof. Edward Golachowski - dziekan Studium Zaocznego


Inauguracja roku akademickiego 1995/1996
Inauguracja roku akademickiego 1995/1996.
Przemawia JM Rektor prof. Janina Jóźwiak
Inauguracja roku akademickiego 1995/1996.
Przemawia JM Rektor prof. Janina Jóźwiak
Inauguracja roku akademickiego 1995/1996.
Przemawia dr Józef Oleksy - prezes Rady Ministrów
Inauguracja roku akademickiego 1995/1996.
Immatrykulacja
Inauguracja roku akademickiego 1995/1996.
Immatrykulacja. Indeks wręcza prof. Elżbieta Adamowicz
Inauguracja roku akademickiego 1995/1996. 
Wykład inauguracyjny wygłasza prof. Andrzej Sławiński
Inauguracja roku akademickiego 1995/1996.
Do księgi pamiątkowej wpisuje się Józef Oleksy - prezes Rady Ministrów i Adam Struzik - marszałek Senatu RP
Inauguracja roku akademickiego 1995/1996.
Spotkanie w Sali Senatu. Od lewej: Józef Oleksy - prezes Rady Ministrów, prof. Janina Jóźwiak - rektor, Adam Struzik - marszałek Senatu RP, prof. Krzysztof Rutkowski – prorektor, prof. Ryszard Czarny - minister edukacji narodowej, prof. Marek Rocki – prorektor
Inauguracja roku akademickiego 1995/1996.
Spotkanie w Sali Senatu. Nagrodę specjalną w 80-lecie urodzin odbiera prof. Maksymilian Pohorille. Nagrodę wręcza prof. Ryszard Czarny - minister edukacji narodowej
 
 
 
 
fot. Maciej Górski
 

Przemówienie Jej Magnificencji Rektora prof. Janiny Jóźwiak
wygłoszone podczas inauguracji roku akademickiego 1995/1996
w dniu 3 października 1995 roku
 
Szanowni Państwo,

Dzisiejsza uroczystość inauguruje 90. rok istnienia naszej Szkoły - pod różnymi nazwami i w jakże różnych warunkach zewnętrznych.

Szczycimy się nieprzerwaną pracą Uczelni, funkcjonującej nawet w okresie okupacji hitlerowskiej.

Szczycimy się również tym, że w całym okresie 90-lecia Szkoła zasilała dobrze wykształconą w jej murach kadrą gospodarkę, ale również i inne dziedziny życia kraju, że wydała wybitnych praktyków ekonomii, wybitnych polityków, ale także znanych aktorów, pisarzy i sportowców.

Myślę, że ta tradycja stwarza interesujące perspektywy dla studentów rozpoczynających właśnie studia w Szkole Głównej Handlowej i możliwości wyboru przez nich różnych karier w przyszłości.

Nie chcę dzisiejszego wystąpienia poświęcić historii Szkoły. Cały zaczynający się właśnie rok akademicki upływać będzie pod znakiem 90-lecia SGH - będzie zatem jeszcze wiele okazji, aby do niej wracać. To co chcę podkreślić, to fakt, że 90 lat w życiu instytucji jest dobrym momentem dla jej ponownego samookreślenia i sformułowania głównych celów i zasad jej działania. Jest to tym ważniejsze, że żyjemy w czasach szybko zmieniającego się otoczenia - dodajmy, nie zawsze sprzyjającego szkolnictwu wyższemu i nauce. Jest to także czas, kiedy niezbędne wydają się zmiany instytucjonalnych ram edukacji wyższej.

W przypadku naszej Uczelni, dodatkowym czynnikiem wyznaczającym potrzebę takiego ponownego samo-określenia była radykalna wewnętrzna przemiana, jakiej podlegała Szkoła w ostatnich latach, a także zmiana jej pozycji w środowisku akademickim.

Została określona misja Szkoły Głównej Handlowej, będąca podstawą do wyznaczenia strategicznych celów rozwoju Uczelni. W misji tej przyjęliśmy, że za naczelne wartości i przewodnie idee swych działań Szkoła uznaje prawdę, szacunek dla wiedzy i rzetelność w jej upowszechnianiu, że w badaniach naukowych kieruje się poszukiwaniem prawdy oraz płynącym z niego postępem w naukach oraz pożytkiem społecznym, że nauczanie w SGH służy zgłębianiu osiągnięć wiedzy światowej, pracy, rozwijaniu przedsiębiorczości i odpowiedzialności wobec społeczeństwa. Przyjęliśmy też, że na dynamicznym i konkurencyjnym rynku kształcenia w dziedzinie ekonomii i zarządzania, Szkołę Główną Handlową muszą wyróżniać cechy gwarantujące jej wysoką pozycję. Tymi wyróżnikami są:
  • akademicki charakter gwarantowany przez prowadzenie badań podstawowych i wykorzystanie ich wyników w działalności dydaktycznej. Za fundament kształcenia ekonomistów i menedżerów - przyszłych strategów gospodarki narodowej - uznajemy wiedzę ogólną, dającą zrozumienie globalnych procesów gospodarczych i społecznych; wiedza praktyczna uznawana jest za pożyteczne i niezbędne uzupełnienie kształcenia teoretycznego;
  • ścisła współpraca z sektorem pub-licznym w dziedzinie badań i edukacji dotyczącej całości spraw gospodarczych kraju; budowanie więzi z sektorem prywatnym; 
  • najwyższa jakość edukacji gwarantowana przez potencjał intelektualny nauczycieli akademickich, stosowane metody dydaktyczne, posiadane zasoby materialne; 
  • internacjonalizacja kształcenia realizowana przez dostosowanie programów studiów do międzynarodowych standardów; celem internacjonalizacji jest kształcenie absolwentów o kwalifikacjach umożliwiających podjęcie pracy na rynkach międzynarodowych; 
  • rozwój środowiska naukowego, wnoszącego znaczący wkład w rozwój nauk ekonomicznych i kreującego postęp w gospodarce polskiej;
  • propagowanie postaw służebnych ekonomistów wobec społeczeństwa i gospodarki, rozumianych jako za-angażowanie w proces zdobywania wiedzy i jej wcielania w życie oraz odpowiedzialności za podejmowane decyzje; budowanie nowej etyki działalności gospodarczej. 


Cóż to oznacza w praktyce, w życiu codziennym dla naszych studentów i pracowników?

Oznacza to, przede wszystkim, konieczność ciągłego wzbogacania oferty dydaktycznej - jej zawartości i jakości.

Przy istniejącym w SGH systemie studiów, a dokładniej, ich powszechnej indywidualizacji, studenci mają możliwość uzyskania w Szkole dwóch (lub nawet więcej) dyplomów: np.: licencjata z finansów i bankowości i magisterium z metod ilościowych Myślę, że nie trzeba podkreślać jak duże znaczenie może to mieć dla absolwentów na rynku pracy.

Szkoła rozbudowuje ciągle swoje kontakty z uczelniami zagranicznymi mając na względzie przede wszystkim otwieranie nowych możliwości dla na-szych studentów. Oprócz działających dotychczas specjalnych programów studiów w języku angielskim, niemieckim i francuskim, będących wynikiem współ-pracy z naszymi zachodnioeuropejskimi i północnoamerykańskimi partnerami - a koncentrujących się głównie na problematyce zarządzania biznesem - opracowaliśmy w ubiegłym roku, wspólnie z Instytutem Studiów Politycznych w Paryżu, program studiów w zakresie problematyki integracji europejskiej oraz public relations. Będą to studia magisterskie otwarte również dla absolwentów (co najmniej z licencjatem) innych uczelni.

Przy okazji chcę zaznaczyć, że przy nawiązywaniu tej współpracy ważną - jak zwykle - rolę odegrała Fundacja France - Pologne.

Jesteśmy w przededniu uruchomienia, opracowanego według standardów Europejskiego Stowarzyszenia Szkół Zarządzania, programu, który pozwoli na wymianę studentów pomiędzy naszą Uczelnią i renomowanymi europejskimi szkołami biznesu.

Mając na względzie wspieranie studentów, szczególnie zaś najlepszych z nich, rozbudowujemy kontakty ze światem biznesu. Tu pozytywnym przykładem jest współpraca z Arthur Andersen oraz z McKinsey & Company. Pierwsza z wy-mienionych instytucji już drugi rok akademicki organizuje szkoleniowe wy-jazdy do swoich ośrodków za granicą dla wybranych w drodze konkursu studentów. Ufundowała także 3 wysokie stypendia (nagrody) rocznie dla wy-bitnych studentów. Druga z tych firm ufundowała w tym roku wysoką nagrodę dla studentów SGH (McKinsey Award Exellence in Management Education).

W ostatnich dwóch latach udało nam się nadgonić wiele zaległości w wyposażeniu Szkoły w nowoczesny sprzęt niezbędny do prowadzenia nowoczesnej dydaktyki i badań. Dotyczy to zwłaszcza komputeryzacji Szkoły. Po latach zaniedbań, aktualnie SGH uznawana jest za wiodącą uczelnię pod względem zastosowania najnowocześniejszych technologii sieciowych.

Rozpoczęliśmy również modernizację biblioteki, starając się pozyskać na ten cel środki z wielu różnych źródeł.

Dobrą wiadomością jest także to, że właśnie dobiega końca remont nieczynnego przez wiele lat basenu.

To tylko niektóre pozytywne efekty naszego wspólnego wysiłku - wysiłku całej społeczności Szkoły. Tym, którzy się do niego przyczynili, składam serdeczne, w imieniu nas wszystkich, podziękowania.

To o czym mówiłam przed chwilą nie oznacza, bynajmniej, że nie borykamy się z wieloma jeszcze - mniej czy bardziej dokuczliwymi - problemami.

Główna bolączka, dotykająca środowisko akademickie całego kraju, to ciągle bardzo zła sytuacja materialna pracowników szkół wyższych, a także niedoinwestowanie tych szkół. Wyrażam nadzieję, że rząd doceniając dramatyzm sytuacji i reformatorskie działania wielu uczelni zrealizuje wkrótce podjęte kroki ku naprawie edukacji wyższej i nauki.

Z naszej lokalnej perspektywy jednym z najbardziej dokuczliwych ograniczeń jest brak pomieszczeń, powodujący, że zbyt wielu, dobrze przygotowanych kandydatów na studia odchodzi od naszych drzwi z kwitkiem i limitujący rozbudowę innych niż studia dzienne form kształcenia.

W najbliższym roku akademickim będziemy poszukiwać dróg poprawy naszej sytuacji w tym względzie.

Będziemy pracować też nad doskonaleniem programów studiów oraz nad przemianą modelu zarządzania Uczelnią, pamiętając jednakże, iż w takim organizmie jak szkoła wyższa, mechanizmy sprawnego zarządzania nie mogą naruszać tradycyjnej wolności akademickiej.

Będziemy kontynuować prace nad zbudowaniem i wdrażaniem wewnętrznego systemu zapewnienia odpowiedniej jakości dydaktyki i badań.

I wreszcie, będziemy się zajmować, wspólnie, w całym środowisku akademickim szkoły, sformułowaniem strategii rozwoju naszej Uczelni w najbliższym dziesięcioleciu. Od wyników tej pracy zależeć będzie obraz Szkoły Głównej Handlowej w stulecie jej istnienia.

Na koniec, wrócę raz jeszcze do Misji Szkoły.

Zapisaliśmy w niej, że wokół misji tworzy się wspólnota wszystkich osób aktywnie działających w Szkole: nauczycieli i studentów, badaczy i pracowników administracji, absolwentów i przedstawicieli otoczenia społecznego i gospodarczego Szkoły, współtworzących jej obraz. Realizując swoją misję Szkoła łączy najlepsze tradycje z dniem dzisiejszym i zadaniami na przyszłość.

U progu nowego, 90. z kolei roku akademickiego, życzę wszystkim Państwu: studentom, wykładowcom, pracownikom administracji, biblioteki i tym obsługującym dydaktykę i badania, aby znaleźli w tej wspólnocie satysfakcjonujące miejsce, godne ich wkładu w rozwój i sukces Szkoły Głównej Handlowej.

Źródło: Gazeta SGH, nr 36, 15 października 2015 roku
 

Wykład inauguracyjny wygłoszony przez prof. Andrzeja Sławińskiego
podczas inauguracji roku akademickiego 1995/1996
 
Rozwój rynków finansowych a instrumenty polityki pieniężnej NBP

prof. Andrzej Sławiński
Katedra Skarbowości w SGH
 
1. Operacje otwartego rynku

Żyjemy w czasach dynamicznego rozwoju rynków finansowych. Banki centralne oddziałują na podaż pieniądza i wysokość stóp procentowych coraz częściej poprzez operacje na rynkach finansowych. Rosnąca rola, jaką w polityce pieniężnej banków centralnych odgrywają operacje otwartego rynku jest tego najbardziej widocznym przykładem.

Operacje otwartego rynku są operacjami banku centralnego na papierach wartościowych. Podstawowym celem operacji otwartego rynku jest regulowanie ilości płynnych rezerw w systemie bankowym, a tym samym wpływanie na zdolność banków komercyjnych do rozwijania akcji kredytowej.

Możliwość wykorzystywania operacji otwartego rynku jako instrumentu regulowania płynności systemu bankowego bierze się stąd, że środkiem płatniczym wykorzystywanych w rozliczeniach międzybankowych są środki tworzące płynne rezerwy banków. Dlatego dokonywane przez bank centralny zakupy papierów wartościowych od banków komercyjnych zwiększają płynność systemu bankowego, natomiast sprzedaż papierów wartościowych przez bank centralny wywołuje zmniejszenie się płynności systemu bankowego.

Najprostszą formą operacji otwartego rynku są tzw. operacje bezwarunkowe w trakcie, których bank centralny kupuje albo sprzedaje papiery wartościowe. Na ogół banki centralne sprzedają albo kupują rządowe papiery skarbowe. W normalnych warunkach operacje bezwarunkowe dokonywane są stosunkowo rzadko. Służą z reguły tylko jako instrument sygnalizowania rynkowi kierunku zmian polityki pieniężnej banku centralnego. Instrumentem wykorzystywanym do doraźnego regulowania płynności systemu bankowego są operacje warunkowe. Występują dwa rodzaje operacji warunkowych: operacje warunkowego zakupu i operacje warunkowej sprzedaży.

Operacje warunkowego zakupu, nazywane na co dzień z angielska REPO (od. repurchase agreement) polegają na tym, że bank centralny kupuje papiery wartościowe od banków komercyjnych, zobowiązując banki do ich odkupu po określonej cenie i w określonym terminie. Jeżeli złożymy oba klocki razem, a więc zakup i późniejszą odsprzedaż papierów wartościowych przez bank centralnym, to okaże się, że operacje REPO są odpowiednikiem krótkoterminowych kredytów udzielanych przez bank centralny bankom komercyjnym pod zastaw papierów wartościowych. Oprocentowanie kredytów udzielanych przez bank centralny w wyniku przeprowadzenia operacji REPO stanowi różnicę pomiędzy cenami zakupu i późniejszego odkupu papierów stanowiących przedmiot transakcji. Okres, na jaki bank centralny zwiększa płynność banków jest równy okresowi, na jaki dokonywana jest operacja REPO.

Operacje warunkowej sprzedaży, nazywane na co dzień z angielska Reverse REPO (od reverse repurchase agreement) polegają na tym, że bank centralny sprzedaje papiery wartościowe bankom komercyjnym, zobowiązując banki do ich odsprzedaży po określonej cenie i w określonym terminie. Jeżeli złożymy oba klocki razem, a więc sprzedaż i późniejszy odkup papierów wartościowych przez bank centralny, to okaże się, że operacje Reverse REPO są odpowiednikiem oprocentowanych lokat krótkoterminowych, przyjmowanych przez bank centralny pod zastaw papierów krótko-terminowych. Oprocentowanie środków lokowanych przez banki komercyjne w banku centralnym wynika z różnicy cen zakupu i późniejszej odsprzedaży papie-rów wartościowych stanowiących przedmiot transakcji. Okres, na jaki bank centralny przyjmuje lokaty od banków, jest równy okresowi, na jaki dokonywana jest operacja Reverse REPO.

Podstawowym celem operacji REPO i Reverse REPO jest doraźne regulowanie płynności banków. W razie potrzeby jednak, o czym świadczy przykład Polski, operacje warunkowe mogą okazać się skutecznym instrumentem zachowania równowagi na strukturalnie niezrównoważonym rynku pieniężnym.

2. Początki operacji otwartego rynku w Polsce

Dwa podstawowe cele podjętego w styczniu 1990 roku Planu Leszka Balcerowicza stanowiła poprawa sytuacji w bilansie płatniczym i zatrzymanie hiperinflacji. Oba cele zostały osiągnięte. Zastosowana terapia szokowa przyniosła szybką poprawę w bilansie płatniczym. Skuteczność polityki stabilizacyjnej pozwoliła zahamować i odwrócić zjawisko dolaryzacji gospodarki, którego gwałtowne nasilenie się w roku 1989 było przejawem typowej dla hiperinflacji ucieczki od pieniądza krajowego. Poprawa w bilansie płatniczym oznaczała wzrost zakupów dewiz przez bank centralny. Cofnięcie się zjawiska dolaryzacji oznaczało wzrost wpłat na rachunki złotowe. Obie przyczyny spowodowały wzrost płynności systemu bankowego.

NBP starał się zmniejszyć płynność banków przy pomocy instrumentów, które stały w owym czasie do jego dyspozycji. Wprowadzono wysokie stopy rezerw obowiązkowych, co zamroziło znaczną część płynności systemu bankowego na rachunkach w NBP. Nałożono pułapy na wielkość udzielanych przez NBP kredytów refinansowych. Bank centralny wyemitował także krótkoterminowe papiery wartościowe tzw. bony pieniężne, co stworzyło bankom możliwość ulokowania części nadmiaru płynnych środków w papierach wartościowych.

Emisja bonów pieniężnych NBP, z terminami zapadalności od 28 do 182 dni, stanowiła początkową formę bezwarunkowych operacji otwartego rynku. Przyczyną, która sprawiła, że NBP wyemitował bony pieniężne był brak na rynku bonów skarbowych. Było tak dlatego, że jednym z następstw Planu Leszka Balcerowicza było pojawienie się nadwyżki budżetowej, powstałej w wyniku liberalizacji cen, wzrostu nominalnych dochodów przedsiębiorstw, a w konsekwencji także wpływów budżetowych. Rząd nie musiał jeszcze finansować swych wydatków dochodami z emisji bonów skarbowych.

Sytuacja uległa radykalnej zmianie w 1991 roku, gdy spadek produkcji i wpływów podatkowych, a jednocześnie wzrost wydatków budżetowych, w wyniku wzrostu bezrobocia i przejścia ponad 300 tys. osób na wcześniejsze emerytury, spowodowały pojawienie się rosnącego szybko deficytu budżetowego. Rząd zaczął emitować bony skarbowe, których sprzedaż pozwalała wypełniać lukę pomiędzy wielkością wpływów i wydatków budżetowych. NBP wycofał z rynku bony pieniężne, by zrobić na nim "miejsce" dla bonów skarbowych. Te bowiem nie były początkowo atrakcyjną ofertą dla banków, lokujących znaczne środki w akcji kredytowej.

W latach 1991-1992 nie pojawiał się jeszcze późniejszy problem nadmiaru płynności w systemie bankowym. Banki lokowały wpływające do nich środki w akcję kredytową, zakupy bonów skarbowych i zakupy dewiz, ponieważ przeważało ujemne saldo bilansu płatniczego, w związku z czym bank centralny więcej sprzedawał bankom dewiz niż ich od nich kupował. Wystarczającym instrumentem regulowania płynności systemu bankowego były w owym czasie wysokie stopy rezerw obowiązkowych i operowanie saldem udzielanych przez bank centralny kredytów refinansowych.

Mimo to NBP zaczął podejmować pierwsze próby stosowania warunkowych operacji otwartego rynku. Przeprowadzano je w formie udzielania bankom tzw. kredytów aukcyjnych pod zastaw bonów skarbowych. Była to początkowa forma stosowania operacji REPO, ponieważ rzecz odbywała się w trakcie przetargów, na których kredyt otrzymywały te banki, których oferty były najbardziej konkurencyjne; które oferowały odpowiednio wysokie oprocentowanie. Udzielanie bankom kredytów aukcyjnych nie mogło jednak być w owym czasie niczym więcej niż tylko próbą stosowania operacji otwartego rynku, ponieważ nie występowały jeszcze warunki, które są potrzebne, by system operacji warunkowych mógł rzeczywiście sprawnie funkcjonować. Międzybankowy rynek pieniężny był dopiero w początkowym dopiero stadium rozwoju. Brakowało także sprawnego systemu rozrachunków międzybankowych.

Dopiero w końcu 1992 roku zaczęły powstawać warunki umożliwiające uruchomienie w NBP systemu operacji otwartego rynku. Rynek lokat międzybankowych rozwinął się na tyle, że jego rola z zarządzaniu płynnością banków zaczęła być istotna. Zwiększała się szybko podaż bonów skarbowych. NBP podjął reformę systemu rozrachunków międzybankowych, która umożliwiła dokonywanie pomiędzy bankami typowych dla rynku pieniężnego transakcji krótkoterminowych. Jednocześnie w NBP trwały prace nad tworzeniem systemu operacji otwartego rynku. Opracowano przepisy regulujące aukcyjny obrót papierami wartościowymi pomiędzy bankami i NBP. Utworzono dealingroom zajmujący się transakcjami dokonywanymi na krajowym rynku pieniężnym. Stworzono także specjalne komórki planowania krótkookresowego. Zaczęto dokonywać pierwszych operacji otwartego rynku. NBP testował techniczną sprawność nowo utworzonego systemu i reakcje banków na podejmowane przez NBP operacje na rynku pieniężnym.

W styczniu 1993 roku utworzono Komitet Koordynacyjny Operacji Otwartego Rynku. Od tego momentu operacje otwartego rynku stały się stale już wykorzystywanym instrumentem polityki pieniężnej NBP. Na początku 1993 roku NBP przeprowadzał głównie operacje warunkowej sprzedaży bonów skarbowych (Reverse REPO). Było to związane z pojawiającą się na początku każdego roku zwiększoną płynnością międzybankowego rynku pieniężnego, która jest następstwem grudniowego, skokowego wzrostu wydatków budżetu, powodującego zwiększony wypływ pieniądza na rynek, a w konsekwencji napływ środków na rachunki bankowe. Generalnie jednak w pierwszej połowie 1993 roku przeważały operacje REPO, zwiększające płynne rezerwy banków. NBP podtrzymywał płynność płytkiego, tworzącego się wciąż rynku międzybankowego w okresach, gdy "wysychał" nieomal całkowicie, jak działo się to początkowo w okresach płatności podatkowych.

3. Chroniczny nadmiar płynności w bankach

W połowie 1993 roku sytuacja uległa raptownej zmianie. Pojawiło się zjawisko chronicznego nadmiaru płynnych rezerw w systemie bankowym. Powstanie nadmiaru płynności w systemie bankowym było związane z uzewnętrznieniem się kryzysu złych długów. Duże ryzyko kredytowe i wysoki poziom stopy procentowej ograniczały odtąd możliwość lokowania przez banki wpłacanych do nich środków w akcję kredytową. Przy braku innych możliwości banki starały się lokować jak największą część środków w bezpiecznych papierach skarbowych. Problem polegał jednak na tym, że mimo utrzymującego się deficytu budżetowego podaż papierów skarbowych była niewystarczająca, by wchłonąć całą nadwyżkę płynności systemu bankowego. Dlatego NBP musiał stworzyć bankom możliwość ulokowania środków, których nie mogły ulokować na rynku finansowym.

W roku 1994 pojawił się kolejny czynnik, który zwiększył ilość gromadzącego się w systemie bankowym nadmiaru płynności. Nastąpiła wyraźna i trwała poprawa w bilansie płatniczym. Oznaczało to, że bank centralny zaczął więcej kupować dewiz od banków niż ich im sprzedawał. To z kolei oznaczało, że wyschło kolejne źródło absorpcji wpłacanych do banków środków. Spotęgowanie się zjawiska nadmiaru płynności w systemie bankowym oznaczało konieczność dalszego zwiększenia skali dokonywanych przez bank centralny operacji Reverse REPO.

Rosnący nadmiar płynności w systemie bankowym powodował, że same tylko operacje Reverse REPO okazały się niewystarczające. Rozwój sytuacji na rynku wymagał zastosowania przez NBP instrumentu polityki pieniężnej, który umożliwiłby względnie trwałe ograniczenie płynności systemu bankowego. Instrumentem tego rodzaju są bezwarunkowe sprzedaże bonów skarbowych z portfela NBP. Pierwsza bezwarunkowa sprzedaż odbyła się w lipcu 1994 roku. Ogólna wartość sprzedanych przez NBP bonów skarbowych wyniosła w roku 1994 ponad 21 bln PLZ. By zapobiec wylaniu się na rynek międzybankowy gromadzącego się w bankach nadmiaru płynności - co spowodowałoby raptowny spadek stóp procentowych - NBP podjął na nowo, po raz pierwszy od 1991 roku, emisję bonów pieniężnych. Pierwszy przetarg odbył się w końcu listopada 1994 roku. Emisja bonów pieniężnych NBP była potrzebna również dlatego, że sprzedaże bonów skarbowych w ramach operacji outright zmniejszały wielkość porfela bonów skarbowych w NBP. Topniejący portfel bonów skarbowych nie dawał możliwości przeprowadzania operacji warunkowych na pożądaną skalę. Pojawienie się na rynku bonów pieniężnych sprawiło, że mogły one zastąpić bony skarbowe w roli instrumentu umożliwiającego dokonywanie operacji warunkowych.

4. Operacje otwartego rynku a spekulacja na wzrost kursu złotego

Początek 1995 roku przyniósł skokowe zwiększenie się napływu dewiz do NBP. W ciągu pierwszych trzech miesięcy rezerwy walutowe banku centralnego zwiększyły się o 1.6 mld USD; a więc nieomal tyle, ile w całym roku 1994. Wzrost rezerw walutowych wywołał presję na wzrost kursu złotego.

W omawianym okresie kurs złotego na międzybankowym rynku walutowym (tzw. kurs forexowy; od ang. foreign exchange market) zmieniał się w 1% tunelu, wyznaczonym rozpiętością kursów kupna i sprzedaży walut przez NBP. W sytuacji, gdy banki chciały głównie kupować złote (sprzedawać dewizy) kurs złotego na rynku międzybankowym wykazywał stale tendencję do zwyżkowania i utrzymywał się stale na poziomie kursu kupna walut przez NBP. Kurs forexowy złotego "siedział stale przy bidzie NBP", jak obrazowo mówili o tym dealerzy. To stałe "siedzenie kursu forexowego przy bidzie NBP" było wyraźnym symptomem utrzymującej się na rynku presji na aprecjację złotego.

Dokonane na początku roku rozszerzenie zakresu wahań złotego na rynku międzybankowym do 4% stworzyło możliwość kilkuprocentowej aprecjacji złotego, ponieważ kurs zakupu (bid) NBP przesunął się nieco w górę. Ogólna sytuacja nie uległa jednak zmianie. Rezerwy walutowe nadal rosły i utrzymywała się presja na zwyżkę złotego. Władze monetarne zaczęły rozważać większej aprecjacji złotego. Podjęcie decyzji o dopuszczeniu do aprecjacji złotego było sprawą trudną. Trudność sytuacji wynikała między innymi z faktu, że przyczyną wzrostu rezerw walutowych były w dużej mierze wpływy dewizowe z handlu przygranicznego. Tego zaś przyczyną są czynniki o charakterze strukturalnym: różnice w relacjach cen i wysokości stawek podatkowych pomiędzy Polską i krajami sąsiednimi. Obawiano się, że wzrost kursu złotego nie wpłynie na handel przygraniczny, a przyniesie skutki negatywne w postaci pogorszenia się konkurencyjności polskiego eksportu. Ostatecznie jednak zaczęła przeważać opinia, że powinna nastąpić aprecjacja złotego, a formą umożliwienia wzrostu kursu powinno być dalsze rozszerzenie tunelu dopuszczalnych wahań kursowych.

Oczekiwania na znaczną aprecjację złotego, w wyniku zamierzanego przez władze monetarne upłynnienia kursu, wywołały zjawiska substytucji walutowej i spekulacji walutowej. Substytucja walutowa następowała w wyniku zmiany struktury walutowej oszczędności. Wpłacano na rachunki złotowe środki, które ludność utrzymywała na rachunkach walutowych ze względów ostrożnościowych; nie mając jeszcze zaufania do długofalowej stabilności złotego. Spekulacja walutowa przejawiała się w kupowaniu przez inwestorów zagranicznych polskich bonów skarbowych w oczekiwaniu, że kurs złotego wzrośnie. Z kolei banki, nie chcąc mieć nadmiaru walut obcych, których kursy miały spaść w stosunku do złotego, sprzedawały waluty obce bankowi centralnemu.

Bank centralny może przeciwdziałać przekształcaniu się wzrostu rezerw walutowych we wzrost podaży pieniądza głównie poprzez sterylizację monetarnych następstw wzrostu swych rezerw walutowych. I tak właśnie postępował NBP. Skuteczność operacji otwartego rynku NBP ilustruje stosunkowo niski współczynnik korelacji pomiędzy wzrostem rezerw walutowych i wzrostem podaży pieniądza.

Bank centralny nie mógł jednak zneutralizować wszystkich następstw spekulacji walutowej. Przykładem był spadek stóp dochodowości bonów skarbowych w wyniku zakupu bonów przez spekulantów walutowych, którzy kupowali bony nie dla nich oprocentowania, ale po to, by móc dostać się do waluty, której kurs miał zwyżkować. Dla spekulantów walutowych spadek stóp dochodowości bonów skarbowych był sprawą drugorzędną. I tak mieli osiągnąć dodatnie różnice odsetkowe kupując walutę, której kurs miał wzrosnąć.

Ostatecznie kurs złotego został upłynniony 16 maja w wyniku rozszerzenia tunelu dopuszczalnych wahań do 14%. Będąca tego następstwem aprecjacja złotego była mniejsza niż oczekiwano. Presja na zwyżkę kursu osłabła jednak tylko przejściowo. Rosnące rezerwy walutowe kreowały i kreują nadal oczekiwania na kolejne aprecjacje złotego.

5. Przyszłość operacji otwartego rynku

Lata 1993-94 były dla NBP okresem trudnym. W krajach o ustabilizowanych gospodarkach rynkowych sytuacją typową jest brak dostatecznej płynności w systemie bankowym. Bierze się to stąd, że banki komercyjne nie miewają trudności z ulokowaniem na rynku finansowym wpływających do nich środków. Przeciwnie, banki komercyjne "wyżymają" swoje bilanse "do ostatniej kropli płynności", by wykorzystać wszystkie pojawiające się na rynku możliwości zyskownego ulokowania posiadanych środków. Dlatego sytuacją typową jest stałe występowanie niedostatku płynności na rynku międzybankowym. Banki centralne są dzięki temu w dość wygodnej sytuacji. Mogą regulować poziom płynności poprzez dodawanie jej do systemu bankowego.

Sytuacja, w jakiej znalazł się NBP w latach 1993-94 była odmienna od tej, którą mają banki centralne w krajach posiadających rozwinięte i ustabilizowane gospodarki rynkowe. Podstawowy problem polityki pieniężnej NBP stanowiła konieczność sterylizowania potencjalnie inflacyjnych następstw chronicznego nadmiaru płynności w systemie bankowym. Bank centralny musiał stworzyć bankom możliwości lokowania gromadzącego się w nich nadmiaru środków. Gdyby tego nie czynił, nadmiar płynności trafiłby na rynek międzybankowy. Raptowny wzrost podaży na międzybankowym rynku pieniężnym spowodowałby znaczny spadek stopy procentowej. Nadmiar płynności wylałby się poza system bankowy pod postacią wzrostu akcji kredytowej banków. Wzrosłaby ilość pieniądza kreowanego kredytem bankowym w sytuacji, gdy zagrożenie inflacyjne i tak już stwarzał wzrost rezerw walutowych.

Nowy rozdział w polityce pieniężnej NBP otworzyły, które towarzyszyły pierwszej powojennej spekulacji na zmianę kursu złotego. Po raz pierwszy NBP doświadczył na sobie tego, czego doświadczają banki centralne w krajach o rozwiniętych rynkach finansowych. Po raz pierwszy oczekiwania uczestników międzynarodowego rynku finansowego, materializujące się w postaci przepływów kapitałów krótkoterminowych, okazały się czynnikiem wpływającą w silnie na krajowy rynek pieniężny i wysokość stóp procentowych.

W kwietniu i maju 1995 roku spekulacja na wzrost kursu złotego przybrała postać zakupu polskich bonów skarbowych. Wraz z rozszerzaniem się zakresu wymienialności złotego i rozwojem polskich rynków finansowych, oddziaływanie przepływów kapitałów krótkoterminowych na polski rynek pieniężny będzie coraz większe. Rozszerzenie się zakresu wymienialności złotego sprawi, że spekulacja walutowa zacznie przybierać postać lokowania środków na depozytach w polskich bankach bądź ich wycofywania. Rozwój rynku transakcji terminowych sprawi, że spekulacja będzie przybierała postać zakupu albo sprzedaży złotówek (za waluty obce) w transakcjach terminowych. W spekulacjach walutowych zaczną brać coraz większy udział podmioty krajowe. Już w trakcie pierwszej spekulacji na zmianę kursu złotego tymi, którzy wykorzystywali złotówki, uzyskane ze sprzedaży walut obcych, na finansowanie zakupów bonów skarbowych byli nie tylko inwestorzy zagraniczni. Były nimi także te przedsiębiorstwa krajowe, które szybciej od innych nauczyły się zarządzania finansowego.

Rosnące otwarcie polskiego rynku pieniężnego na przepływy kapitałów krótkoterminowych stworzy dla polityki pieniężnej NBP trudne, ale jednocześnie ciekawe wyzwania, a studenci naszej Szkoły będą mogli obserwować tuż "za oknem" prawidłowości, o których uczą się z podręczników do makroekonomii.


Źródło: Gazeta SGH, nr 36, 15 października 1995 roku
 
 
Praca wykonana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „Narodowy Program Rozwoju Humanistyki" w latach 2012-2015